Bon żłobkowy zostaje. Radni powiedzieli „nie” prezydentowi

21:35

Fot. Materiały prasowe / Urząd Miasta Rzeszów

Rodzice w Rzeszowie nadal będą mogli korzystać z Rzeszowskiego Bonu Żłobkowego. 300 zł miesięcznie pozostaje w miejskim systemie.

Punkt dotyczący bonu pierwotnie miał być omawiany pod koniec wtorkowej sesji Rady Miasta Rzeszów. Radni zdecydowali jednak, że przeniosą go na początek obrad. Temat od miesięcy budzi emocje.

Kompromis do kosza

Rzeszowski Bon Żłobkowy działa od 2021 roku. Rodzice dzieci korzystających z niepublicznych żłobków mogą otrzymywać do 300 zł miesięcznie. Program powstał w czasie, gdy w miejskich placówkach brakowało miejsc.

Sytuacja w ostatnich latach się zmieniła. W miejskich żłobkach pojawiły się wolne miejsca, dlatego w marcu tego roku Rada Miasta częściowo przychyliła się do propozycji prezydenta dotyczącej wygaszania bonu.

Radni nie zgodzili się jednak wtedy na jego natychmiastowe zakończenie. Wypracowano kompromis: bon miał być wypłacany do 31 sierpnia 2027 roku, a następnie program miał się zakończyć.

Dzisiejsza propozycja Konrada Fijołka zakładała wycofanie marcowej uchwały i wcześniejsze zakończenie programu.

I właśnie na to radni się nie zgodzili.

Fijołek: sytuacja zmieniła się jeszcze bardziej

Prezydent przekonywał, że nie zmienił zdania bez powodu. Przypominał, że sam był wcześniej zwolennikiem bonu.

- Jako tego, który proponował kiedyś wprowadzenie bonu, jak i tego, który po kilku latach został zmuszony do tego, żeby zaproponować państwu odejście już od tego narzędzia - mówił.

Zdaniem Fijołka dziś miasto ponosi zbyt wysokie koszty związane z utrzymywaniem programu. - Tracimy bowiem na tym rozwiązaniu już potrójnie, nie podwójnie nawet - przekonywał.

Pierwszy koszt to sam bon. Drugi – dopłacanie do utrzymania wolnych miejsc w miejskich żłobkach. Trzeci to ryzyko związane z pieniędzmi pozyskanymi na budowę i funkcjonowanie nowych placówek.

700 wolnych miejsc

Według danych przedstawionych podczas sesji w miejskich żłobkach jest obecnie około 700 wolnych miejsc. Od września sytuacja ma być jeszcze trudniejsza, bo rusza kolejny żłobek na Budziwoju, a w przyszłym roku planowana jest następna placówka.

Według uzasadnienia uchwały bon pobierany jest obecnie na 520 dzieci. Od kwietnia miasto wypłaciło z tego tytułu 832 650 zł, czyli średnio 166 530 zł miesięcznie.

Utrzymanie świadczenia do sierpnia 2027 roku kosztowałoby miejski budżet około 1,668 mln zł.

Fijołek: zmieniły się zasady gry

Prezydent wskazywał jednak, że problem z wolnymi miejscami nie jest wyłącznie efektem decyzji miasta. Jego zdaniem wpływ na sytuację miały również zmiany wprowadzone przez rząd.

Fijołek zwracał uwagę przede wszystkim na wydłużenie urlopu macierzyńskiego. Jak tłumaczył, wcześniej część matek wracała do pracy po sześciu miesiącach, a dzieci trafiały wtedy do żłobków.

Po wydłużeniu okresu pozostawania z dzieckiem w domu do roku część rodziców nie musi już tak szybko korzystać z opieki żłobkowej. To – według prezydenta – przełożyło się na mniejszą liczbę dzieci w placówkach.

Drugą zmianą, na którą wskazywał Fijołek, był program „Aktywny Rodzic”. Rządowe wsparcie obejmuje także sytuację, w której dzieckiem zajmuje się np. babcia, siostra albo inna osoba. Prezydent mówił o świadczeniu w wysokości 1500 zł i przekonywał, że również to rozwiązanie wpłynęło na liczbę dzieci korzystających ze żłobków.

W jego ocenie tych zmian nie dało się wcześniej przewidzieć.

- Ani rada, ani prezydent, ani nikt w tym kraju nie przewidział jednego, że po pierwsze zmieni się rząd, po drugie ten rząd będzie zmieniał zasady gry - krytykował politykę rządu Donalda Tuska Konrad Fijołek.

Rządowe pieniądze mogą być do zwrotu

Prezydent zwracał również uwagę na jeszcze jeden problem. Rzeszów budował nowe żłobki, korzystając z pieniędzy z programu Maluch+. Jak tłumaczył, przyznanie funduszy wiązało się jednak z określonymi wskaźnikami dotyczącymi liczby dzieci korzystających z placówek.

Przy około 700 wolnych miejscach osiągnięcie tych wskaźników może być trudne. - Jeśli nie osiągniemy wskaźników, będziemy zwracać dopłaty rządowe do utrzymania dzieci w tych żłobkach - ostrzegał we wtorek prezydent.

Fijołek przekonywał więc, że miasto zostało postawione w trudnej sytuacji: z jednej strony zbudowało nowe żłobki z wykorzystaniem rządowego finansowania, a z drugiej – zmiany dotyczące polityki rodzinnej spowodowały, że w tych placówkach zaczęło brakować dzieci.

Jęczmienionka: „Czuję się oszukany”

Z takim podejściem nie zgodził się Jerzy Jęczmienionka, radny PiS. Przypomniał marcowy kompromis i przekonywał, że rada już raz zgodziła się na propozycję prezydenta.

- Poszliśmy na daleko idący kompromis - mówił Jęczmienionka. Dlatego dzisiejsza propozycja była dla niego zaskoczeniem. - Mieszkańcy, rodzice czują się oszukani, bo ja się czuję oszukany - dodał radny PiS,

Ostrzegał, że cofnięcie marcowej decyzji uderzyłoby również w wiarygodność Rady Miasta. - Wyjdziemy na kompletnie niewiarygodnych - uważa.

Jęczmienionka pytał również, dlaczego miasto otwiera kolejne żłobki, skoro już teraz ma około 700 wolnych miejsc. - Jeśli mamy 700 wolnych miejsc w naszych żłobkach miejskich, to po co otwierać było kolejny żłobek na Budziwoju? - dociekał.

Strojny: pieniądze to nie wszystko

Do dyskusji włączył się przewodnicząc Jacek Strojny, radny Razem dla Rzeszowa. Przyznał, że argumenty finansowe przedstawione przez prezydenta są dla niego ważne.

- Jestem jednym z tych radnych, do których kwestie finansowe przemawiają dosyć wyraźnie - zaznaczał Strojny. Ale jego zdaniem nie można patrzeć wyłącznie na jeden wydatek.

- Albo patrzymy na całość wydatków budżetowych jako taki, który jest objęty zasadą celowości i oszczędności, albo nie - mówił.

Strojny wskazywał, że podobną logikę należałoby zastosować również do innych miejskich wydatków.

Dopłacać do Boltów?

W dyskusji pojawił się także Witold Walawender z proprezydenckiego Rozwou Rzeszowa. Walawendra przekonały argumenty prezydenta, że nie ma już racjonalnych podstaw do utrzymywania bonu.

- Za chwilę ktoś do nas przyjdzie i zwróci nam uwagę, że finansuje działalność żłobków prywatnych, a w miejskich są miejsca. Ktoś może nam zarzucić niegospodarność - mówił radny Walawender.

I porównywał: - To tak jakby powiedzieć do rzeszowskich uczniów: "Macie darmowe przejazdy miejską komunikacją, nie jeździjcie autobusami, bo wam dopłacimy do Boltów"

Fijołek: Nikogo nie zmuszam

Prezydent zapewniał, że nikt nie będzie rodzicom nakazywał zmiany placówki. Jego zdaniem najważniejsze jest to, że rodzice mają wybór.

- Kiedy mam wolne miejsca, to oczywiście zadanie jest wykonane, bo mój rodzic ma wybór. Może zostawić w prywatnym, może przenieść do publicznego - mówił Fijołek.

Przekonywał też, że bon był potrzebny w 2021 roku, ale sytuacja w Rzeszowie i w całym kraju jest dziś zupełnie inna.

„Umowa” z rodzicami

Przeciwnicy propozycji prezydenta wracali jednak przede wszystkim do jednego argumentu: marcowej uchwały

Ich zdaniem rada już raz znalazła rozwiązanie pośrednie. Bon nie miał być utrzymywany bezterminowo, ale rodzice dostali czas na przygotowanie się do jego zakończenia – do sierpnia 2027 roku.

Dlatego dzisiejsza próba wycofania marcowego kompromisu była dla nich nie tylko sporem o 300 zł, ale również sporem o wiarygodność decyzji podejmowanych przez Radę Miasta.

Bon zostaje

Ostatecznie prezydent nie przekonał większości radnych. Za likwidacją bonu było tylko siedmioro radnych: czterech z Rozwoju Rzeszowa oraz Marta Niewczas, Andrzej Dec z KO i Robert Kultys z PiS. Przeciwko było 14 radnych z PiS, KO i Razem dla Rzeszowa oraz Mirosław Kwaśniak z RR. Od głosu wstrzymało się dwóch radnych: Andrzej Szlachta (niezrzeszony) i Wojciech Jaślar (KO).

To oznacza, że marcowy kompromis pozostaje w mocy. Rzeszowski Bon Żłobkowy nie zostanie teraz wygaszony, a zgodnie z przyjętym w marcu rozwiązaniem ma być wypłacany do 31 sierpnia 2027 roku.

Komentarze

Zaloguj się

Utwórz konto