Sprawa Pawła K. zakończyła się surowszym wyrokiem. Były żołnierz został skazany na 5 lat i 6 miesięcy więzienia. Według śledczych miał być gotowy do współpracy z rosyjskim wywiadem i zbierać informacje o lotnisku Rzeszów-Jasionka.
W tle plan zamachu na Zełenskiego
Sprawa zrobiła się głośna po informacjach strony ukraińskiej o udaremnieniu planów zamachu na prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego.
Jak informowaliśmy, szef ukraińskiej SBU Wasyl Maliuk przekazał, że na lotnisku w Jasionce udaremniono próbę zamachu na Zełenskiego. W sprawę miał być zamieszany Polak, były wojskowy.
Późniejsze ustalenia polskich śledczych połączyły tę sprawę z Pawłem K.
Według śledczych od grudnia 2022 roku do marca 2024 roku kontaktował się on przez internet z Rosjanami zaangażowanymi w wojnę w Ukrainie. Wśród nich mieli być rosyjscy wojskowi.
Paweł K. miał oferować swoją pomoc rosyjskiemu wywiadowi wojskowemu. Jednym z jego zadań było zdobycie informacji o zabezpieczeniach lotniska Rzeszów-Jasionka.
Informacje te mogły zostać wykorzystane przy planowaniu zamachu na życie Zełenskiego.
Chciał dołączyć do Grupy Wagnera
Z ustaleń śledczych wynika także, że były żołnierz deklarował chęć dołączenia do Grupy Wagnera i przyjęcia rosyjskiego obywatelstwa.
Materiał reklamowy • Chcesz tu być? Dodaj firmę
Paweł K. został zatrzymany przez ABW w kwietniu 2024 roku na Lubelszczyźnie. W miejscu, gdzie przebywał, znaleziono m.in. amunicję.
W styczniu tego roku Sąd Okręgowy w Zamościu skazał go na 3,5 roku więzienia. Prokuratura uznała, że to za mało. Domagała się 7 lat i 6 miesięcy.
„Rażąco łagodna” kara
Sąd Apelacyjny w Lublinie podwyższył karę do 5 lat i 6 miesięcy więzienia.
Sędzia Artur Achrymowicz uznał, że trzy lata więzienia za gotowość do współpracy z rosyjskim wywiadem to kara „rażąco łagodna”.
– Nie może być to traktowane w sposób pobłażliwy – podkreślił sędzia.
Zwrócił uwagę, że chodziło o rosyjski wywiad, a więc służby państwa prowadzącego wojnę z Ukrainą.
Były żołnierz nie przyznał się do winy
Paweł K. nie przyznał się do zarzutów. Przyznał jedynie, że znalazł amunicję. Odmówił składania wyjaśnień.
Z jego wcześniejszych wyjaśnień wynikało, że chciał wykorzystać tzw. biały wywiad i socjotechnikę, by zdobyć zaufanie Rosjan. Twierdził, że chciał w ten sposób pomóc w schwytaniu rosyjskich zbrodniarzy wojennych. Liczył też na nagrodę finansową.
Wyrok Sądu Apelacyjnego w Lublinie jest prawomocny.
Komentarze
Zaloguj się
Utwórz konto