Do tragedii doszło w piątek, 16 października, podczas gaszenia pożaru obiektu firmy Sanrol. To sklep i magazyn z częściami do ciągników oraz innych maszyn rolniczych. Zgłoszenie dotarło do straży pożarnej o godz. 8.24. Na początku informowano o pożarze kartonów w pobliżu magazynu.
Fot. PSP
Strażacy weszli do budynku. Nagle potrzebowali pomocy
Na miejsce skierowano początkowo cztery zastępy straży pożarnej. Ratownicy dotarli tam po około siedmiu minutach. Zgodnie z procedurami dwuosobowa rota gaśnicza weszła do środka, by rozpoznać sytuację.
Strażacy przez cały czas utrzymywali łączność z kolegami na zewnątrz. Informowali ich o warunkach panujących w budynku i rozwoju pożaru.
W pewnym momencie sytuacja gwałtownie się zmieniła. Strażacy nadali sygnał ratunkowy. Płomienie odcięły im drogę ewakuacji.
– Pożar rozwinął się błyskawicznie – relacjonował Tomasz Baran, komendant wojewódzki Państwowej Straży Pożarnej w Rzeszowie.
Pozostali ratownicy natychmiast ruszyli na pomoc. Do płonącego budynku weszli strażacy z tej samej zmiany służbowej.
Fot. PSP
Pierwszego strażaka wynieśli natychmiast. Po drugiego wchodzili trzy razy
Warunki wewnątrz obiektu były ekstremalne. Wysoka temperatura i szybko rozwijający się pożar utrudniały prowadzenie poszukiwań.
Ratownicy odnaleźli pierwszego strażaka i błyskawicznie wynieśli go na zewnątrz. Mężczyzna nie dawał już oznak życia. Natychmiast rozpoczęto reanimację.
W tym samym czasie kolejni strażacy próbowali odnaleźć drugiego kolegę. Sytuacja była jednak tak niebezpieczna, że płomienie dwukrotnie zmusiły ich do wycofania się z budynku.
Dopiero trzecia próba pozwoliła dotrzeć do drugiego ratownika i ewakuować go na zewnątrz.
Materiał reklamowy • Chcesz tu być? Dodaj inwestycję
– Z przykrością muszę stwierdzić, że obydwaj strażacy oddali życie na miejscu zdarzenia – przekazał Tomasz Baran.
Obaj zmarli strażacy służyli w Komendzie Powiatowej PSP w Nisku. Jeden z nich był kapitanem z 10-letnim stażem służby, a drugi aspirantem, który służył od pięciu lat.
Fot. PSP
Ponad 40 zastępów i około 150 strażaków
Po tragedii akcja gaśnicza była kontynuowana. Na miejscu pracowało ponad 40 zastępów i około 150 strażaków. Działania podzielono na cztery odcinki bojowe.
Gaszenie utrudniały materiały, które doprowadziły do gwałtownego rozwoju pożaru i bardzo wysokiej temperatury. Strażacy nie wiedzieli jeszcze, jakie dokładnie substancje lub materiały spowodowały tak szybkie rozprzestrzenianie się ognia.
Komendant Baran poinformował, że sytuacja pożarowa była już prawie opanowana, ale akcja nadal trwała. Strażacy mieli pozostać na miejscu przez kolejne godziny.
Fot. PSP
Wojewoda: zrobili wszystko, co mogli
Na miejscu tragedii była również Teresa Kubas-Hul, wojewoda podkarpacka. Złożyła kondolencje rodzinom zmarłych strażaków i podkreśliła, że ich śmierć jest ogromną stratą dla całego środowiska ratowników.
Wojewoda spotkała się ze strażakami, którzy jako pierwsi weszli do budynku i później próbowali ratować swoich kolegów. Zapowiedziała też wsparcie psychologiczne dla rodzin zmarłych oraz ratowników uczestniczących w akcji.
– Strażacy zrobili wszystko, co można było zrobić, żeby uratować życie swoich kolegów. Niestety nie udało się – powiedziała Teresa Kubas-Hul.
Pomoc psychologiczna została zapewniona osobom, które jej potrzebowały. Dodatkowi psychologowie mieli zostać skierowani do rodzin ofiar i strażaków biorących udział w dramatycznej akcji.
Przyczyny pożaru w sklepie i magazynie Sanrol w Nisku wciąż nie są znane. Ustalają je policjanci pod nadzorem prokuratora.
Fot. PSP
Komentarze
Zaloguj się
Utwórz konto