Na razie bez zarzutów. Prokuratura zna drogę napastnika do jarosławskiego opactwa

21:59

31-letni Ihor M. wjechał do Polski z Niemiec przez Świecko, a następnie próbował dostać się do Ukrainy. Do Korczowej nie dotarł. Został przewieziony do Jarosławia przez inne osoby. Nadal nie wiadomo, dlaczego trafił właśnie do opactwa.

Jak przekazała w piątek Bożena Harasz-Wołoszyn z Prokuratury Okręgowej w Przemyślu, Ihor M. wjechał do Polski w nocy z 23 na 24 września przez przejście graniczne w Świecku. Następnie kierował się w stronę Korczowej, ponieważ zamierzał przekroczyć granicę z Ukrainą.

Na przejściu okazało się jednak, że samochód, którym podróżował, nie miał obowiązkowego ubezpieczenia OC. Mężczyzna nie przekroczył więc granicy. Z Korczowej do Jarosławia przewiozły go inne osoby prywatnym samochodem.

Śledczy próbują teraz dokładnie odtworzyć jego trasę. – Ustalamy, gdzie dokładnie wysiadł i w jaki sposób dotarł do opactwa – przekazała Harasz-Wołoszyn.

Wziął nóż z kuchni

Prokuratura ustaliła, że do ataku doszło w kościele oraz znajdującej się bezpośrednio przy nim kawiarence benedyktyńskiej. Kuchnia, z której podejrzany zabrał nóż, jest zapleczem kawiarni.

– Nie mamy jeszcze szczegółowych ustaleń, dlaczego mężczyzna udał się właśnie w to miejsce – poinformowała przedstawicielka prokuratury.

Według dotychczasowych ustaleń napastnik zaatakował przypadkowe osoby. Zginął ksiądz, a cztery kolejne osoby zostały ranne.

Ihor M. został zatrzymany przed budynkiem kościoła. – Nie stawiał oporu i wykonywał polecenia interweniujących funkcjonariuszy – powiedziała Bożena Harasz-Wołoszyn.

Blisko 20 osób już przesłuchanych

Oględziny miejsca tragedii zakończyły się w czwartek po godz. 19. Policja i prokuratura przesłuchały blisko 20 osób, które przebywały na terenie kompleksu klasztornego. Przesłuchiwani byli również funkcjonariusze Straży Granicznej, którzy uczestniczyli w odprawie Ihora M.

Śledztwo nadal trwa. Prokuratura ustala m.in. dokładną trasę 31-latka, okoliczności jego pojawienia się w opactwie oraz motyw ataku.

Jednocześnie – jak poinformowała w piątek prokuratura – Ihor M. nie może na razie usłyszeć zarzutów. Biegli psychiatrzy uznali, że jego stan psychiczny nie pozwala obecnie na udział w czynnościach procesowych, w tym przesłuchaniu. Prokuratura ma już postanowienie o przedstawieniu mu zarzutów i zamierza wystąpić o jego tymczasowe aresztowanie w warunkach szpitalnych.

Komentarze

Zaloguj się

Utwórz konto