Nowa Nadzieja chce zerwać współpracę Rzeszowa ze Lwowem. W tle UPA

13:01

Fot. Adam Lampart / Urząd Miasta Rzeszów

Rzeszowscy działacze Nowej Nadziei złożą petycję w sprawie zerwania współpracy ze Lwowem, bo Lwowska Rada Obwodowa ustanowiła rok 2027 rokiem UPA, Romana Szuchewycza i Ołeha Olżycza.

W piątek przedstawiciele rzeszowskich struktur Nowej Nadziei mają spotkać się przed ratuszem. Zapowiadają przekazanie prezydentowi Rzeszowa i Radzie Miasta petycji, w której domagają się zerwania relacji partnerskich ze Lwowem.

– Koniec utrzymywania relacji z ludźmi gloryfikującymi zbrodniarzy – napisali działacze w zapowiedzi akcji.

Inicjatywa jest reakcją na decyzję Lwowskiej Rady Obwodowej z 20 października. Ten ukraiński organ samorządowy ogłosił, że 2027 rok będzie poświęcony Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA), Romanowi Szuchewyczowi i Ołehowi Olżyczowi.

Decyzja wywołała sprzeciw w Polsce. UPA jest odpowiedzialna za masowe mordy polskiej ludności cywilnej, przede wszystkim na Wołyniu i w Galicji Wschodniej. Roman Szuchewycz był jednym z dowódców tej formacji.

Kontrowersyjną uchwałę przyjęła Rada Obwodowa (odpowiednik polskiego sejmiku wojewódzkiego), a nie Rada Miejska Lwowa. Nie należy więc utożsamiać stanowiska władz całego obwodu ze stanowiskiem władz samego miasta.

Uchwała wywołała protesty w Polsce i skłoniła władze Krakowa oraz Przemyśla do rozważenia zawieszenia partnerskich relacji ze Lwowem.

Piotrowski: ta decyzja uderza także w moją rodzinę

Do sprawy odniósł się również Marcin Piotrowski, społecznik związany z Fundacją Folkowisko, który od lat angażuje się w budowanie dobrych relacji polsko-ukraińskich i współpracę transgraniczną. Nie ukrywa rozczarowania decyzją lwowskich radnych. Podkreśla, że spór o historyczne symbole ma dla niego również osobisty wymiar.

– Dla mnie to nie jest abstrakcyjny spór o symbole. Brat mojej babci, Albin Dorota, żołnierz Armii Krajowej, zginął w walkach z UPA. Ta uchwała dotyka także historii mojej rodziny – napisał Piotrowski w swoim komentarzu.

Społecznik zwraca uwagę, że decyzje podejmowane przez polityków mogą zaszkodzić relacjom budowanym przez lata przez mieszkańców pogranicza, organizacje społeczne i partnerów współpracujących po obu stronach granicy.

– Nieodpowiedzialne decyzje polityków po obu stronach granicy bardzo to utrudniają – ocenia.

Piotrowski obawia się również eskalacji wzajemnych gestów i symbolicznych odpowiedzi. Jako przykład podaje hipotetyczną sytuację, w której ukraińskie upamiętnienie UPA spotyka się z polską inicjatywą nazwania ronda imieniem ofiar tej formacji.

– Rozumiem, skąd biorą się takie reakcje, ale ich nie akceptuję. Nie prowadzą do porozumienia – zwiększają podziały – podkreśla.

Jednocześnie zaznacza, że budowanie dobrych relacji nie może oznaczać pomijania polskiej pamięci historycznej.

– Musimy umieć o nich rozmawiać – uczciwie i z szacunkiem – pisze, odnosząc się do doświadczeń Polaków i pamięci o ofiarach zbrodni.

Co dalej z partnerstwem Rzeszowa i Lwowa?

Rzeszów odnowił umowę o współpracy ze Lwowem 4 kwietnia 1992 roku. Ewentualne zerwanie partnerstwa oznaczałoby zmianę relacji utrzymywanych przez ponad trzy dekady.

W sprawie uchwały lwowskich radnych głos zabrały także polskie władze. Wiceszef MSZ Marcin Bosacki poinformował 21 października, że Polska otrzymała od współpracowników prezydenta Ukrainy zapewnienie, iż decyzja nie wejdzie w życie. Informacja o uchwale zniknęła ze strony internetowej Lwowskiej Rady Obwodowej, ale nie oznaczało to formalnego potwierdzenia jej uchylenia.

Na razie nie wiadomo, jak do petycji Nowej Nadziei odniosą się prezydent Rzeszowa i miejscy radni.

Komentarze

Zaloguj się

Utwórz konto