Sprawa zaczęła się od kłótni o 500 zł. Według śledczych trzej mężczyźni mieli pobić znajomego, zniszczyć jego mienie i podpalić budynek gospodarczy. Kilka dni później jeden z nich miał wzniecić kolejny pożar, który zagroził osobom przebywającym w domu.
Podejrzani to 29-letni Krystian N., 36-letni Maksymilian C. i 38-letni Sławomir W. Sąd Rejonowy w Łańcucie 7 października zdecydował o ich tymczasowym aresztowaniu na trzy miesiące.
Zaczęło się od 500 zł
Do pierwszych zdarzeń doszło pod koniec września 2026 roku na terenie gminy Łańcut. Jak ustalili śledczy, podczas spotkania towarzyskiego mężczyźni oskarżyli znajomego o kradzież 500 zł. Chcąc odzyskać pieniądze, mieli go pobić. Później jeden z podejrzanych miał również grozić osobie z jego rodziny.
1 października mężczyźni pojawili się na posesji pokrzywdzonego. - Zniszczyli ule, wybili szyby w budynku gospodarczym, a następnie podpalili jego drzwi - poinformował Krzysztof Ciechanowski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie.
Obiekt przylegał bezpośrednio do domu mieszkalnego. Ogień udało się ugasić dzięki szybkiej reakcji domowników. Straty oszacowano na 19,5 tys. zł.
Materiał reklamowy • Chcesz tu być? Dodaj firmę
Kolejne podpalenie. W domu byli ludzie
Na tym się nie skończyło. W nocy z 3 na 4 października Maksymilian C. sam podpalił kolejny budynek gospodarczy, połączony z domem. W środku było kilka osób, w tym jego była żona.
Ogień szybko się rozprzestrzeniał. Jedna z osób zauważyła zagrożenie i zaalarmowała służby ratunkowe. Straty wyniosły około 100 tys. zł.
Podejrzani byli już karani
Prokuratura przedstawiła mężczyznom zarzuty dotyczące wymuszania zwrotu długu, niszczenia mienia i sprowadzenia zagrożenia pożarem. Maksymilian C. odpowie dodatkowo za sprowadzenie pożaru zagrażającego życiu lub zdrowiu wielu osób.
Wszyscy trzej sprawcy byli już wcześniej karani. Jeden z nich ma odpowiadać w warunkach recydywy, co może oznaczać surowszą karę. Za najpoważniejsze z zarzucanych czynów grozi do 10 lat więzienia.
Jak informuje Krzysztof Ciechanowski, mężczyźni przyznali się do zarzutów tylko częściowo. W swoich wyjaśnieniach również umniejszali własny udział w zdarzeniach.
Śledztwo trwa. Prokuratura nadal ustala wszystkie okoliczności sprawy.
Komentarze
Zaloguj się
Utwórz konto