Polski rynek mieszkaniowy mocno przyspieszył w ostatniej dekadzie. Na koniec 2025 roku w kraju było 16,2 mln mieszkań, o 4,7 mln więcej niż w 1995 roku. Z analizy danych Głównego Urzędu Statystycznego przygotowanej przez Otodom wynika, że jednym z największych beneficjentów tego boomu jest Rzeszów.
Rzeszów wyprzedził największe miasta
W latach 2015–2025 liczba mieszkań w Rzeszowie wzrosła o 41 proc. To najlepszy wynik spośród 66 miast na prawach powiatu uwzględnionych w zestawieniu GUS. Dla porównania we Wrocławiu przyrost wyniósł 32 proc., w Krakowie 31 proc., a w Gdańsku 30 proc.
Warszawa, mimo że pozostaje największym rynkiem mieszkaniowym w Polsce, zajęła dopiero siódme miejsce. W ciągu dekady liczba mieszkań w stolicy zwiększyła się o niespełna 22 proc.
Wysoka pozycja Rzeszowa to nie tylko efekt nowych inwestycji. Część wzrostu wynika z poszerzania granic miasta. Nawet po uwzględnieniu tego czynnika stolica Podkarpacia pozostaje jednak liderem zestawienia.
Co napędza rozwój Rzeszowa?
Materiał reklamowy • Chcesz tu być? Dodaj firmę
Zdaniem Katarzyny Kuniewicz, dyrektorki badań rynku mieszkaniowego w Otodom, szybki rozwój takich miast jak Rzeszów, Kraków, Wrocław i Gdańsk wiąże się z ich znaczeniem akademickim i gospodarczym. Przyciągają studentów, młodych pracowników oraz firmy z sektora nowoczesnych usług i nowych technologii. To zwiększa zapotrzebowanie na mieszkania.
– Wystarczy być silnym centrum regionu, do którego ludzie chcą się przeprowadzać i w którym chcą zostać – podkreśla Kuniewicz.
Na rozwój rynku mieszkaniowego w całym kraju wpływało również kilka innych czynników. Ekspertka wymienia długi okres niskich stóp procentowych, programy wspierające zakup pierwszego mieszkania, wzrost wynagrodzeń oraz rozwój sektora deweloperskiego.
W Polsce przybyło 4,7 mln mieszkań
Dane z trzech dekad pokazują, że polski zasób mieszkaniowy systematycznie się powiększał, ale tempo zmian było różne. W latach 1995–2005 liczba mieszkań wzrosła o blisko 1,3 mln. W kolejnej dekadzie przyrost był podobny. Natomiast w latach 2015–2025 wyniósł już około 2 mln lokali.
GUS odnotował szczególnie wysoki przyrost w 2020 roku, gdy po Narodowym Spisie Powszechnym z 2021 roku zaktualizowano statystyki dotyczące zasobu mieszkaniowego. Nie zmienia to jednak ogólnego wniosku: ostatnia dekada była najbardziej dynamicznym okresem dla polskiego mieszkalnictwa w analizowanym trzydziestoleciu.
Wzrost liczby mieszkań nie rozkładał się równomiernie między miastami. Wśród siedmiu największych ośrodków Kraków zwiększył swój zasób od 1995 roku o 95 proc., Wrocław o 89 proc., a Gdańsk o 83 proc. Warszawa odnotowała wzrost o 81 proc.
Według Katarzyny Kuniewicz w kolejnych latach coraz większe znaczenie mogą mieć miasta regionalne i akademickie, które przyciągają nowych mieszkańców. Dlatego przy ocenie rynku nie wystarczą dane ogólnopolskie. Kluczowe będą lokalne warunki, popyt i możliwości rozwoju konkretnych miast.
Komentarze
Zaloguj się
Utwórz konto