Do tragedii doszło 22 sierpnia około godz. 7:50 na drodze krajowej nr 9 w Głogowie Małopolskim. BMW X4 zderzyło się czołowo z jadącą prawidłowo Kią Stonic. Na miejscu zginęli kierowca Kii, Tymoteusz G., oraz pasażerka Stanisława G. Drugi pasażer, Eugeniusz G., w ciężkim stanie trafił do szpitala.
Za kierownicą BMW siedział 42-letni Kamil B. Śledczy twierdzą, że podczas wyprzedzania nie upewnił się, czy ma odpowiednią widoczność i wystarczająco dużo miejsca. W efekcie doszło do czołowego zderzenia.
Ranny pasażer Kii doznał m.in. ciężkiego urazu głowy, licznych złamań żeber, obojczyka i kręgosłupa. Jego stan lekarze określali jako zagrażający życiu.
Sąd nie aresztował go od razu
Dwa dni po wypadku prokuratura wystąpiła do Sądu Rejonowego w Rzeszowie o tymczasowy areszt dla Kamila B. Sąd jednak nie zgodził się na izolację i nie zastosował wobec niego żadnego innego środka zapobiegawczego.
Jak wynika z komunikatu prokuratury, decyzję uzasadniono m.in. ciężkim stanem zdrowia 42-latka oraz sytuacją psychiczną jego i jego żony po śmierci ich dziecka w lipcu.
Prokuratura zaskarżyła tę decyzję.
Materiał reklamowy • Chcesz tu być? Dodaj firmę
W międzyczasie wydarzyło się coś, co dodatkowo skomplikowało sprawę. 26 sierpnia śledczy dowiedzieli się, że Kamil B. samowolnie opuścił oddział traumatologii i ortopedii w Rzeszowie. Miał wyjść ze szpitala w asyście żony, bez formalnego wypisu.
Policja natychmiast rozpoczęła poszukiwania, ale mężczyzny nie udało się odnaleźć.
Z Rzeszowa do Poznania. I znów zniknął
Przełom nastąpił 2 września. Sąd Okręgowy w Rzeszowie rozpatrzył zażalenie prokuratury i przyznał jej rację. Zdecydował, że Kamil B. ma trafić do aresztu na trzy miesiące.
W czasie posiedzenia sądu obrońca ujawnił, że podejrzany przebywa w Szpitalu Miejskim im. Józefa Strusia w Poznaniu. Miał tam trafić po samodzielnej zmianie placówki medycznej.
Prokurator od razu zwrócił się do poznańskiej policji o jego zatrzymanie. Tyle że gdy funkcjonariusze mieli wykonać decyzję sądu, podejrzanego już nie było.
Jak informuje prokuratura, Kamil B. w godzinach zbliżonych do zakończenia posiedzenia sądu w Rzeszowie opuścił poznański szpital. Został wypisany do leczenia domowego.
Mężczyzna jest obecnie poszukiwany.
Śledczy i policjanci prowadzą czynności, które mają doprowadzić do jego zatrzymania i wykonania decyzji o trzymiesięcznym areszcie.
Kamil B. usłyszał zarzut dotyczący spowodowania wypadku, w którym zginęły dwie osoby, a kolejna została ciężko ranna. Grozi mu do 8 lat więzienia.
Postępowanie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Rzeszowie.
Komentarze
Zaloguj się
Utwórz konto