Nocnej prohibicji w Rzeszowie nie będzie! Jest decyzja rady

18:14

Posłuchaj artykułu

Fot. Pixabay

Rada Miasta Rzeszów nie zgodziła się na wprowadzenie nocnego zakazu sprzedaży alkoholu w Rzeszowie.

Decyzja zapadła podczas wtorkowej sesji rady. Projekt uchwały autorstwa Andrzeja Deca, radnego KO, przewidywał, że w Rzeszowie sklepy nie mogłyby sprzedawać alkoholu od 4,5 proc. do 18 proc. oraz powyżej 18 procent, od godz. 22:00 do 6:00 rano.

Z tego zakazu wyłączono sprzedaż piwa. Docelowo całkowity zakaz sprzedaży alkoholu dotknąłby także stacje paliw pod warunkiem, że stacje miałyby oddzielny budynek gastronomiczny. Handel alkoholem na stacjach byłby możliwy do czasu ważności koncesji.

Dwa wyjścia

Projekt nocnej prohibicji wzbudził kontrowersje. Przeciwko zakazowi handlu alkoholem protestowali właściciele sklepów monopolowych, także radni KO nie byli w tej sprawie jednomyślni.

- To, że wprowadzimy zakaz sprzedaży alkoholu od 22:00, nie oznacza, że ktoś przestanie być alkoholikiem - mówiła Marta Niewczas, radna KO. - Idąc tym tokiem, wprowadźmy też zakaz sprzedaży papierosów i rakotwórczych fast foodów - dodawała.

Michał Wróbel z Razem dla Rzeszowa "uchwałę prohibicyjną" nazwał "selektywną". - Dlaczego wyjęto z niej piwo i lokale gastronomiczne? - Dlaczego zakaz miałby być od 22:00 do 6:00 - pytał Wróbel Andrzeja Deca.

Dec odpowiedział, że początkowo chciał, by z zakazu był wyłączony tylko handel piwem do 4,5 proc. Okazało się, że na przeszkodzie stoją polskie przepisy. - Miałem więc do wyboru: albo zakazać całkowicie sprzedaży piwa albo zgodzić się na wyjątki - mówił Dec.

Dec wybrał drugie rozwiązanie. - To był błąd - ocenił we wtorek.

Zakazu sprzedaży alkoholu w lokalach gastronomicznych (m.in. pubach) zaś nie można wprowadzić - wcześniej rada musiałaby wprowadzić limit wydawania koncesji na sprzedaż alkoholu. - A tylko na takie godziny zakazu pozwala nam ustawa - mówił Andrzej Dec.

Nielegalny handel?

Na sesji przeciwnicy prohibicji mówili, że zakaz nie zmniejszy spożycia alkoholu. Wcześniej Nowa Lewica apelowała do radnych, by z zakazu nie wyłączała sprzedaży piwa. Przeciwnicy prohibicji zwracali uwagę, że od 2019 r. Polacy piją coraz mniej alkoholu (dane GUS).

Proponowana poprawka nie została wprowadzona, bo projekt uchwały znów należałoby przesłać do zaopiniowania przez rady osiedla, co wydłużyłoby wprowadzenie prohibicji co najmniej o dwa miesiące, a na to Andrzej Dec nie chciał się zgodzić.

Dec chciał, żeby radni przyjęli uchwałę w pierwotnym kształcie. Zasugerował, że w "niedalekiej przyszłości" można byłoby ją zaostrzyć. - Dajcie nam szansę - apelował. Apelem nikt się nie przejął, za to do krytyki zapisów uchwały dołączyli radni Rozwoju Rzeszowa.

- Nie ma żadnej gwarancji, że spożycie alkoholu spadnie - mówił Witold Walawender z Rozwoju Rzeszowa. Stwierdził, że mieszkańcy mogą nielegalnie handlować alkoholem. - Z aut - mówił radny Walawender.

Przeciwnicy prohibicji w kształcie proponowanej przez Andrzeja Deca podkreślali, że uchwała jest dziurawa, a najlepiej by było, żeby walkę z nadmiernym spożyciem alkoholu wytoczyło państwo, a nie samorząd.

Uratować wątroby

Uchwały bronił Robert Kultys z PiS, który przyznał jednocześnie, że jest ona niedoskonała. - Nie jestem wrogiem alkoholu, lubię alkohol, sam go piję. Ale wyleczenie kilku wątrób, kilka dzieci mniej nieszcześliwych wieczorami jest lepsze - stwierdził Kultys.

Głos na sesji zabrał także Marcin Koza, współwłaściciel sklepu monopolowego "Soplica", który od ponad 20 lat działa w Rynku. Koza kwestionował argumenty, że prohibicja sprawi, że w centrum miasta w godzinach nocnych będzie spokojniej.

- W Krakowie przez dwa lata obowiązywania prohibicji, liczba interwencji policji wzrosła - mówił przedsiębiorca.

Kto, jak głosował?

Marta Niewczas, radna KO, złożyła wniosek, by sprawę prohibicji jeszcze raz przedyskutowano na posiedzeniu komisji zdrowia, a dopiero potem projekt uchwały poddano pod głosowanie na kolejnej sesji. Wniosek Niewczas jednak nie przeszedł.

Potem radni głosowali nad uchwałą prohibicyjną. Poparło ją tylko 8 radnych: Andrzej Dec i Anna Woźniak-Kunicka (oboje z KO), Sławomir Gołąb z Rozwoju Rzeszowa oraz Robert Kultys, Mateusz Szpyrka, Krystyna Wróblewska i Andrzej Szlachta (wszyscy z PiS) i Michał Wróbel z Razem dla Rzeszowa.

Przeciwko prohibicji było 12 radnych: Wojciech Jaślar, Marta Niewczas, Mateusz Maciejczyk (wszyscy z KO) oraz Robert Walawender, Witold Walawender, Mirosław Kwaśniak (wszyscy z Rozwoju Rzeszowa), a także: Waldemar Kotula, Andrzej Szlachta, Piotr Kilar (wszyscy z PiS) i Rafał Kulig i Elżbieta Niedzielska (oboje z Razem dla Rzeszowa).

Od głosu wstrzymało się troje radnych KO: Katarzyna Maciechowska, Bogusław Sak i Wojciech Ziemiński.

Komentarze

Zaloguj się

Utwórz konto