We wtorek, 27 października, Rada Miasta Rzeszowa zajęła się propozycją prezydenta Konrada Fijołka dotyczącą nowych stawek podatku od nieruchomości. Miały obowiązywać od 1 stycznia 2027 roku. Ostatecznie uchwała nie uzyskała wymaganej większości.
Władze miasta chciały zwiększyć roczne wpływy z tego podatku z około 218,74 mln zł do 224,48 mln zł. Do budżetu miało więc trafić dodatkowe 5,74 mln zł.
Ratusz uzasadniał propozycję rosnącymi kosztami utrzymania miasta, w tym wydatkami na energię, paliwa, usługi komunalne, drogi i komunikację. Wskazywał również na potrzeby inwestycyjne oraz konieczność spłaty zobowiązań.
O ile miały wzrosnąć podatki?
Podwyżka miała objąć większość kategorii nieruchomości. Najbardziej odczuwalna w konkretnych kwotach miała być dla właścicieli dużych budynków wykorzystywanych przez firmy.
- Mieszkania i domy: stawka miała wzrosnąć z 1,24 zł do 1,29 zł za metr kwadratowy rocznie.
- Grunty związane z nieruchomościami mieszkalnymi: z 0,64 zł do 0,67 zł za metr kwadratowy.
- Budynki związane z działalnością gospodarczą: z 35,36 zł do 36,49 zł za metr kwadratowy.
- Pozostałe budynki: z 11,94 zł do 12,33 zł za metr kwadratowy.
Bez zmian miała pozostać stawka podatku od budowli związanych z działalnością gospodarczą, wynosząca 2 proc. ich wartości.
Co oznaczałoby to dla właścicieli nieruchomości? Za mieszkanie o powierzchni 60 m kw. podatek wzrósłby o 3 zł rocznie. Właściciel domu o powierzchni 150 m kw. na działce liczącej 800 m kw. zapłaciłby o 31,50 zł więcej rocznie. Z kolei w przypadku hali firmowej o powierzchni 1000 m kw. podwyżka wyniosłaby 1130 zł rocznie.
Radni podzieleni
Podczas dyskusji część radnych sprzeciwiała się podwyżkom. Ich zdaniem miasto powinno najpierw szukać oszczędności we własnych wydatkach.
Materiał reklamowy • Chcesz tu być? Dodaj inwestycję
– Podwyżkom podatków powinny towarzyszyć również działania po drugiej stronie tego bilansu, czyli szukanie oszczędności w wydatkach – argumentował Jacek Strojny z Razem dla Rzeszowa, wiceprzewodniczący rady miasta.
Podobne stanowisko prezentował Michał Wróbel, klubowy kolega Strojnego. Przekonywał, że władze powinny przede wszystkim ograniczać koszty po swojej stronie, zamiast zwiększać obciążenia mieszkańców.
Prezydent Konrad Fijołek bronił projektu. Wskazywał na oszczędności w oświacie i pomocy społecznej oraz ograniczanie zużycia energii. Podkreślał też, że rozrastający się Rzeszów potrzebuje pieniędzy na utrzymanie dróg, komunikacji miejskiej i infrastruktury.
O osobnym podejściu do przedsiębiorców mówił radny Aleksander Szala z PiS. Proponował wzrost stawek według wskaźnika 2,7 proc., a nie 3,2 proc. – Nie powinniśmy dobijać przedsiębiorstw albo utrudniać im funkcjonowania – przekonywał.
Jak głosowali radni?
Głosowanie nad projektem zakończyło się remisem. Za podwyżką zagłosowało 11 radnych, przeciw było 11, a dwoje wstrzymało się od głosu. Uchwała nie została przyjęta.
Po głosowaniu okazało się, że radny Mateusz Maciejczyk z KO próbował oddać głos za przyjęciem uchwały z korytarza, ale system nie zarejestrował jego decyzji. Radna Anna Woźniak-Kunicka (KO) złożyła wniosek o powtórzenie głosowania.
Pomysł wywołał sprzeciw części radnych. Mateusz Szpyrka (PiS) argumentował, że głosowanie powinno odbywać się na sali sesyjnej. Prawniczka urzędu uznała, że usterka techniczna może uzasadniać reasumpcję, czyli ponowne przeprowadzenie głosowania. Ostatecznie jednak do powtórki podczas wtorkowej sesji nie doszło.
Komentarze
Zaloguj się
Utwórz konto