Wieża telewizyjna do rozbiórki? Radni zgodzili się na blok przy Spiechowicza

17:59

Posłuchaj artykułu

Wizualizacja: MWM Architekci

Rada Miasta dała zielone światło dla budowy bloku przy ul. Boruty-Spiechowicza. Inwestycja oznacza jednak rozbiórkę wieży telewizyjnej przy ul. Broniewskiego.

Podczas wtorkowej sesji radni spierali się o wysokość i wygląd budynku, parkingi, korzyści dla miasta, ale przede wszystkim o to, czy wieżę rzeczywiście trzeba burzyć.

Kaskowy blok ma powstać na działce należącej do spółki Emitel. Wniosek procedowany był w trybie tzw. Lex Developer. Projekt przygotowała rzeszowska pracownia MWM, a podczas sesji w imieniu inwestora występował architekt Maciej Łobos.

Dlaczego Lex Developer?

Dyskusję rozpoczął wiceprzewodniczący Rady Miasta Jacek Strojny (Razem dla Rzeszowa), który pytał o wybór procedury Lex Developer zamiast zintegrowanego planu inwestycyjnego. Interesowało go także stanowisko Rady Osiedla oraz powody zwiększenia parametrów planowanej zabudowy.

Przedstawiciele miasta tłumaczyli, że inwestor nabył nieruchomość w 2014 roku, a obowiązujący plan nie pozwala na zmianę przeznaczenia tego terenu. Wniosek o budowę bloku ma być sposobem na zagospodarowanie i rewitalizację nieruchomości. Miasto nie miało opinii Rady Osiedla, natomiast Komisja Gospodarki Przestrzennej wydała opinię pozytywną.

Wizualizacja: VA-ARTS

Niewczas: najpierw komunikacja i parkingi

Radna Marta Niewczas (KO) od początku zwracała uwagę na wpływ inwestycji na mieszkańców. Chciała zobaczyć wizualizację oraz szczegółowe rozwiązania komunikacyjne - Broniewskiego to nie jest ulica, która przyjmie aż tak duży dodatkowy ruch - mówiła.

Niewczas pytała też o parkingi, podkreślając, że już teraz mieszkańcy mają problem ze znalezieniem miejsca przy ul. Broniewskiego. - Myślę, że nikt tu nie jest może przeciw, ale trzeba zacząć od tego, jak to będzie miało wpływ na życie tych mieszkańców, którzy już tam są.

Później Niewczas zdecydowanie oceniła również sam projekt architektoniczny. - Patrzę na ten blok. Nie ma nic zachwycającego, tak jak dziesiątki hoteli nad Polskim Morzem czy w Europie - mówiła Niewczas,

- Już wyobrażam sobie ten balkonik, kiedy właściciele wynajmą mieszkania studentom i będzie jedna wielka impreza - przewiduje Marta Niewczas.

Radna chciała również wiedzieć, czy miasto negocjowało z inwestorem dodatkowe korzyści. Prezydent Konrad Fijołek w zasadzie zbył te pytania, rzeczowej odpowiedzi nie udzielił.

Łobos: nawiązanie do kamienic

Maciej Łobos bronił projektu. Tłumaczył, że kaskadowa forma budynku nie jest przypadkowa. Ma z jednej strony ograniczać wpływ nowej zabudowy na sąsiednie budynki, a z drugiej — zastąpić wieżę nową dominantą.

Wizualizacja: VA-ARTS

Projektant przekonywał również, że architektura ma nawiązywać do historycznej zabudowy miasta. - Chcieliśmy zrobić budynek, który będzie swoją tradycją tak naprawdę nawiązywał do kamienic w mieście, które na starówce funkcjonują - mówił Łobos.

Jak tłumaczył, chodziło m.in. o bardziej przestrzenne elewacje, wykusze i balkony. Projekt przewiduje także arkady łukowo-sklepione, które — według Łobosa — są próbą odnalezienia historycznego kontekstu.

Architekt wyjaśniał też, dlaczego budynek zaprojektowano kaskadowo. - Chęć zachowania dominanty, czyli stworzenia tamtej wysokiej wieży w miejscu mniej więcej, gdzie dzisiaj stoi wieża telewizyjna.

Łobos podkreślał, że projektanci chcieli stworzyć coś, co nie będzie płaskie i będzie „grało światłem i cieniem”. Przed budynkiem ma również powstać niewielki skwer z zielenią.

Chodzi o maksymalizację zysku?

Wątpliwości dotyczące skali inwestycji zgłaszał radny Mateusz Maciejczyk z KO, który mieszka na Baranówce. Zwracał uwagę, że w okolicy już teraz są problemy z parkowaniem.

- Mieszkańcy parkują po jednej, po drugiej stronie drogi na chodnikach, w zasadzie wzdłuż ulicy Broniewskiego codziennie - mówił Maciejczyk.

Pytał również o to, czy tak duży budynek nie jest przede wszystkim sposobem na maksymalizację zysku inwestora.

Projektant odpowiadał, że inwestycja przewiduje 1,4 miejsca parkingowego na mieszkanie, podczas gdy ustawa wymaga minimum 1,2. Większość miejsc ma znaleźć się na dwóch poziomach parkingu podziemnego.

Wizualizacja: VA-ARTS

Fijołek: dobra architektura

Do dyskusji odniósł się prezydent Konrad Fijołek. Tłumaczył, że po stronie miasta najważniejszą kwestią było ustalenie, czy inwestycja jest zgodna ze studium i czy może zostać zrealizowana.

Prezydent wskazywał również na potencjalne korzyści - dobra architektura, podatki od nieruchomości do kasy miasta i "nowe życie" dla osiedlowej szkoły, która podobno "umiera".

Fijołek nie zamykał jednocześnie tematu dodatkowych korzyści dla miasta. Mówił, że na etapie dalszych negocjacji można jeszcze rozmawiać o inwestycjach towarzyszących.

Największy spór: co z wieżą?

Fot. Facebook.com / Adam Moczulski

W pewnym momencie dyskusja zeszła przede wszystkim na przyszłość charakterystycznej wieży telewizyjnej przy ul. Broniewskiego.

Michał Wróbel z Razem dla Rzeszowa zwrócił uwagę, że Maciej Łobos występuje jako przedstawiciel inwestora, dlatego nie można traktować jego opinii jako bezstronnej oceny wartości wieży.

- Jest Pan tutaj jako reprezentant inwestora i wiadomo, że będzie Pan przyjmował taką, a nie inną narrację - rzucał do Łobosa Wróbel.

Wróbel przypominał, że w sprawie ochrony wieży prowadzone jest postępowanie administracyjne. Jego zdaniem to właśnie ono powinno odpowiedzieć na pytanie, czy obiekt ma wartość zabytkową. Tak uważa Stowarzyszenie Ochrony Architektury Powojennej.

Łobos: „typowy maszt z lat 70.”

Maciej Łobos nie miał wątpliwości, jak oceniać wieżę. - To typowy projekt budynku infrastrukturalnego, typowy maszt antenowy z lat 70., który był w katalogu typowych projektów i był stawiany w całej Polsce.

Projektant przekonywał, że konstrukcja nie ma szczególnej wartości kulturowej. Porównał ją do dawnych kominów fabrycznych, które jego zdaniem rzeczywiście mogą mieć wartość historyczną.

- To jest po prostu żelbetowy maszt antenowy z czasów komuny, który ulega degradacji. Entropia robi swoje i za pięć lat się rozleci sam z siebie - przewiduje Łobos.

Łobos odrzucał również pomysł stworzenia na wieży tarasu widokowego czy restauracji. - To nie jest coś, co da się rewitalizować i zrobić tam taras widokowy, restauracje... - uważa.

Jak tłumaczył, na platformę prowadzą wąskie schody, a później drabina. Jego zdaniem konstrukcja nie nadaje się więc do takiej funkcji.

Dec: „Lex Developer to nie patologia”

Andrzej Dec z KO bronił trybu, w którym procedowana jest inwestycja - „Lex Developer to nie jest żadna patologia. To procedura ustalona przez ustawodawcę, dająca nam możliwość decydowania, czy do czegoś dopuszczamy, czy nie.

Dec odniósł się również do zapisów miejskiej strategii dotyczących wieży. Przyznał, że podczas prac nad dokumentem zauważył zapis wskazujący ją jako element kulturowy, który należy chronić.

- Dzisiaj uważam, że to był błąd. Trzeba było zaprotestować przeciwko tego typu zapisom - stwierdził na sesji.

Dec powoływał się również na dokumenty Emitela oraz własną wizytę na terenie wieży. Jego zdaniem obiekt nie nadaje się do rewitalizacji.

Konserwator po drugiej stronie

Argumentację Emitela zdecydowanie inaczej ocenia Adam Sapeta, podkarpacki wojewódzki konserwator zabytków.

W opinii dotyczącej pism spółki, opublikowanej przed sesją przez Andrzeja Deca, Sapeta wskazuje, że wieża ma wartość historyczną związaną z rozwojem rzeszowskiego ośrodka telewizyjnego. Dostrzega także jej wartość naukową i społeczną oraz znaczenie dla krajobrazu Baranówki.

Konserwator uważa, że wieża jest pozytywną dominantą w tej części miasta. Zwraca również uwagę na złożony przez Stowarzyszenie Ochrony Architektury Powojennej wniosek o wpisanie obiektu do rejestru zabytków.

To stanowisko jest więc diametralnie różne od tego przedstawionego podczas sesji przez Łobosa i argumentacji Emitela. Spółka postrzega wieżę przede wszystkim jako techniczną infrastrukturę, której funkcja wraz z rozwojem technologii wygasa. Sapeta dostrzega natomiast wartości historyczne, naukowe, społeczne i krajobrazowe.

Jaślar: „brak konsekwencji”

Za inwestycją opowiadał się Wojciech Jaślar, radny KO, który zarzucał części radnych brak konsekwencji w podejściu do dogęszczania miasta.

Przypominał wcześniejsze decyzje dotyczące intensywnej zabudowy w innych częściach Rzeszowa. W jego ocenie teren przy Spiechowicza jest dobrze przygotowany do przyjęcia nowych mieszkańców, bo w pobliżu jest szkoła, komunikacja publiczna i tereny rekreacyjne.

Radni powiedzieli „tak”

Wizualizacja: VA-ARTS

Ostatecznie Rada Miasta Rzeszowa zgodziła się na realizację inwestycji przy ul. Boruty-Spiechowicza. Za było 15 radnych z proprezydenckiego Rozwoju Rzeszowa, KO oraz większość radnych PiS (przeciwko był Jerzy Jęczmienionka).

Przeciwko było pięcioro radnych: wspomniany Jęczmienionka oraz Jacek Strojny, Elżbieta Niedzielska, Rafał Kulig i Michał Wróbel z Razem dla Rzeszowa. Od głosu się wstrzymali dwaj radni: Robert Walawender (Rozwój Rzeszowa) i Waldemar Szumny (PiS).

Na razie jedno jest pewne: Rada Miasta zgodziła się na blok, ale decyzja radnych nie zakończyła sporu o wieżę przy Broniewskiego.

Komentarze

Zaloguj się

Utwórz konto