Zełenski po ataku w Jarosławiu: „Jesteśmy wstrząśnięci tym złem”

11:25

Posłuchaj artykułu

„W Opactwie Sióstr Benedyktynek w Jarosławiu obywatel Ukrainy dopuścił się straszliwej zbrodni. Jesteśmy wstrząśnięci tym złem” – napisał na Telegramie prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.

Do ataku doszło w czwartek rano, 24 września, na terenie Jarosławskiego Opactwa przy ul. Benedyktyńskiej. 31-letni Ihor M., obywatel Ukrainy, zaatakował nożem pięć osób – trzech duchownych oraz kobietę i mężczyznę. Jednego z księży nie udało się uratować.

Zełenski: sprawca musi odpowiedzieć przed sądem

Wołodymyr Zełenski, prezydent Ukrainy, złożył kondolencje rodzinie zmarłego oraz życzył powrotu do zdrowia rannym.

„Sprawca tej zbrodni musi ponieść pełną odpowiedzialność zgodnie z prawem. Liczymy na szybkie i dokładne wyjaśnienie wszystkich okoliczności” – napisał Zełenski. Dodał, że bolesne jest to, że ludzie są zdolni do tak okrutnych czynów.

Folkowisko: „Wina jest osobista, nie narodowa”

Do tragedii odniosła się Fundacja Folkowisko, która od lat działa na polsko-ukraińskim pograniczu.

„Jesteśmy wstrząśnięci atakiem w opactwie sióstr benedyktynek w Jarosławiu. Zginął kapłan, a kolejne osoby walczą o życie” – napisała organizacja w mediach społecznościowych.

Fundacja zwróciła uwagę, że sprawca został zatrzymany i odpowie przed polskim sądem.

„Mieszkający tu Ukraińcy nie mają z tym czynem nic wspólnego. Dziś razem z nami opłakują ofiary i boją się o swoje bezpieczeństwo” – podkreśliło Folkowisko.

Organizacja przypomniała też o swojej działalności prowadzonej od początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę.

„Widzieliśmy, co potrafią razem zrobić Polacy i Ukraińcy: przyjąć uciekających przed wojną, podzielić się domem, ratować życie” – czytamy w oświadczeniu.

Folkowisko ostrzegło również przed wykorzystywaniem tragedii do szerzenia nienawiści. Zaapelowało o korzystanie ze sprawdzonych źródeł i nieudostępnianie niepotwierdzonych informacji.

„Nie odpowiadajcie wrogością na wrogość. Wina jest osobista, nie narodowa” – napisała fundacja.

Co ustalili śledczy?

Prokuratura ustaliła, że 31-latek w nocy z Niemiec wjechał do Polski. Kierował się w stronę przejścia granicznego w Korczowej, ale nie przekroczył granicy. Później znalazł się w Jarosławiu. Śledczy nadal ustalają, w jaki sposób trafił na teren opactwa i co nim kierowało.

Wiadomo też, że nóż, którym zaatakował, został zabrany z kuchni znajdującej się na terenie opactwa.

Mężczyzna po zatrzymaniu został przewieziony do szpitala, a następnie do komendy policji. Badanie alkomatem wykazało 0,0 promila. Pobrano jednak jego krew do badań na obecność narkotyków.

Policjanci i prokuratorzy przez wiele godzin prowadzili oględziny rozległego terenu opactwa i zabezpieczali ślady. W piątek rano Ihor M. nadal nie został przesłuchany. Prokuratura czekała na możliwość wykonania z jego udziałem czynności procesowych.

Prokuratura ma już przygotowane zarzuty

Śledczy przygotowali wobec 31-latka zarzuty zabójstwa, usiłowania zabójstwa kolejnych osób oraz spowodowania ciężkich obrażeń ciała. Ostateczne czynności z podejrzanym mają zostać wykonane po uzyskaniu zgody lekarzy.

Motyw ataku na razie nie jest znany.

Jedna osoba wróciła do domu

Z czterech rannych osób jedna – ksiądz – wróciła już do miejsca zamieszkania. Pozostali poszkodowani trafili do szpitali. Osoba, która była w najcięższym stanie, przeszła dwa zabiegi ratujące życie. Jej stan określano jako ciężki, ale stabilny.

W Jarosławiu do niedzieli, 27 września, obowiązuje żałoba. Odwołano też zaplanowane w mieście wydarzenia publiczne.

Komentarze

Zaloguj się

Utwórz konto