Minuta ciszy dla ofiar wypadku na Węgrzech. Dzisiaj przylecą do Polski 22 osoby

17:39

Fot. Jerzy Zygadło / Urząd Wojewódzki w Rzeszowie

W poniedziałek wieczorem do Polski specjalnym samolotem zostaną przetransportowane 22 osoby poszkodowane w wypadku autokaru na Węgrzech.

Poinformowała o tym wiceministra zdrowia Katarzyna Kacperczyk. Samolot do Warszawy z poszkodowanymi będzie miał międzylądowanie w podrzeszowskiej Jasionce, skąd ranni trafią do podkarpackich szpitali.

- Cztery osoby będą wymagały dalszej hospitalizacji. Przygotowujemy dla nich miejsca na oddziałach ortopedycznych i chirurgii ogólnej w podkarpackich szpitalach – powiedziała Teresa Kubas-Hul, wojewoda podkarpacki.

Specjalny samolot wyleci z Budapesztu, będzie miał międzylądowanie z Debreczynie. Dokładna godzina wylotu nie jest jeszcze znana. To w szpitalu Debreczynie przebywa najwięcej osób, które mają najlżejsze obrażenia - 17. To właśnie one znajdą się na pokładzie specjalnego samolotu.

Stan rannych

Wiadomo również, że 18 pacjentów pozostanie w węgierskich szpitalach, a pięciu już wypisano. Niektórzy wrócą do swoich domów na własną rękę.

W szpital w Miszkolcu jest ośmiu pacjentów w najcięższym stanie, który uniemożliwia przewiezienie ich do Polski. Trzy osoby są w bardzo poważnym stanie, dwóch w stanie poważnym. Pozostałe trzy osoby mają być przetransportowane do Polski w najbliższych dniach.

Z kolei trzech pacjentów szpitala w Egerze pozostanie w placówce, w przypadku dwóch kolejnych jeszcze w poniedziałek ma zapaść decyzja, kiedy będą oni mogli być przewiezieni do Polski. Ci pacjenci przechodzą badania diagnostyczne. Podobna sytuacja dotyczy trzech pacjentów ze szpitala w Debreczynie.

W szpitalu w Nyiregyhazie są dwie osoby. Dla nich musi być przygotowany specjalny transport w pozycji leżącej.

CASA czeka

W poniedziałek Adam Szłapka, rzecznik polskiego rządu, poinformował, że w pogotowiu jest wojskowa CASA, która będzie czekała na pacjentów, wymagających dłuższego pobytu w węgierskich szpitalach. Ministerstwo Zdrowia zabezpiecza specjalne samoloty medyczne.

Na Węgrzech są przedstawiciele polskiego rządu: wspomniana wiceministra zdrowia Katarzyny Kacperczyk oraz wiceminister praw zagranicznych Wojciech Zajączkowski. Jest także sześciu polskich medyków. Zespoły medyczne podzielono na dwie grupy, które prowadzą rozmowy z lekarzami węgierskich szpitali.

Minuta ciszy

W poniedziałek Teresa Kuba-Hul, wojewoda podkarpacki, poinformowała, że rano została potwierdzona tożsamość siódmej ofiary śmiertelnej wypadku autokaru na Węgrzech.

Także w poniedziałek w południe, zgodnie z zapowiedziami, na Podkarpaciu pamięć ofiar wypadku została uczczona minutą ciszy. Flagi państwowe w Podkarpackim Urzędze Wojewódzkim w Rzeszowe przez trzy dni będą opuszczone do połowy masztu.

W regionie trwają przygotowania do przyjęcia poszkodowanych. Wojewoda połączy się z dyrektorami wszystkich szpitali na Podkarpaciu, aby ustalić dostępność miejsc na oddziałach.

W razie konieczności kontynuowania leczenia części poszkodowanych w szpitalach na Węgrzech, rządowa Agencja Rezerw Strategicznych kupi i dostarczy niezbędne leki do tamtejszych placówek.

Teresa Kubas-Hul jest również w stałym kontakcie z samorządowcami gmin, z których pochodzili uczestnicy pielgrzymki. Najwięcej z powiatu strzyżowskiego (20) i powiatu rzeszowskiego (18).

- Robimy wszystko, aby zapewnić jak najlepszą pomoc naszym mieszkańcom. Najważniejsze jest zapewnienie rodzinom wsparcia, a poszkodowanym odpowiedniej opieki medycznej – zarówno na Węgrzech, jak i, jeśli będzie to możliwe, po ich powrocie do Polski – podkreśliła w poniedziałek wojewoda.

Zachować ostrożność

Także w poniedziałek Urząd Wojewódzki zakomunikował, że ani wojewoda podkarpacki ani podległe jej służby nie kontaktują się telefonicznie z rodzinami poszkodowanych w celu przekazywania informacji o stanie zdrowia lub śmierci ich bliskich.

- Prosimy o zachowanie szczególnej ostrożności wobec osób, które dzwonią podając się za przedstawicieli służb i przekazują tego rodzaju informacje - zaapelował Urząd Wojewódzki.

Kierowca podejrzany

W poniedziałek Prokuratura Okręgowa w Krośnie potwierdziła, że pielgrzymkę do Medjugorie, skąd wracali pielgrzymi, zorganizowało biuro w Rymanowie-Zdroju, przewoźnikiem była firma z siedzibą w Świerchowej w powiecie jasielskim. Autokar należał do firmy "Michael".

Pielgrzymi wyruszyli ze Strzyżowa. Na pokładzie autokaru byli w większości mieszkańcy Podkarpacia, dwóch było z Małopolski. Łącznie w pojeździe było 57 pielgrzymów oraz dwóch kierowców. Ten, który prowadził pojazd w chwili wypadku, został zatrzymany, we wtorek ma być doprowadzony do węgierskiego sądu.

Kierowca jest podejrzany o nieumyślne spowodowanie wypadku drogowego skutkującego zdarzeniem o charakterze masowym. Wstępnie wiadomo, że kierowca mógł zasnąć podczas jazdy, po czym autokar zjechał z jezdni i przewrócił się do rowu przy autostradzie.

Na Węgry wysłano policjantów z komendy wojewódzkiej wraz z zespołem prokuratorów. Chcą uczestniczyć w ponownych oględzinach autokaru. Jednocześnie policjanci z Gorlic, Jasła o Krosna zabezpieczyli dokumentację w siedzibie firm, które były odpowiedzialne za organizację pielgrzymki.

12 ofiar śmiertelnych

Do katastrofy autokaru doszło w niedzielę około godziny 1:00 w nocy na węgierskiej autostradzie M3, w miejscowości Mezőkeresztes w kierunku Nyíregyházy. Zginęło 12 osób, 10 odniosło ciężkie obrażenia, 37 trafiło do szpitali ze stosunkowo niewielkimi obrażeniami. Autokarem jechała także dwójka nieletnich - 13-latek i 17-latek.

Komentarze

Zaloguj się

Utwórz konto