Jak poinformowała we wtorek po południu Teresa Kubas-Hul, wojewoda podkarpacki, zidentyfikowano już wszystkie ofiary śmiertelne niedzielnej katastrofy autokaru na węgierskiej autostradzie M3. W wypadku zginęło 12 osób z Podkarpacia.
Transport kolejnych poszkodowanych (rannych było 47 osób) z Węgier do Polski jest przygotowany. Mowa jest o 12-13 pacjentach węgierskich szpitali. Termin transportu ma być znany w "najbliższych dniach". Pierwsi poznają go rodziny poszkodowanych.
- Trwają również rozmowy dotyczące sposobu przewiezienia pacjentów do kraju. Będzie to uzależnione przede wszystkim od ich stanu zdrowia - przekazała Teresa Kubas-Hul.
Na Węgrzech cały czas działa polski lekarz, członek Zespołu Pomocy Humanitarno-Medycznej. Wojewoda jest po rozmowach z lekarzem, wiceministrą zdrowia Katarzyną Kacperczyk, wiceministrem spraw zagranicznych Wojciechem Zajączkowskim i służbami konsularnymi.
Pierwsi poszkodowani w wypadku na Węgrzech wrócili do Polski w poniedziałek wieczorem do Jasionki. Łącznie 21 osób, z czego 16 nie wymagało hospitalizacji, 5 trafiło do dwóch rzeszowskich szpitali - jedna z tych osób już została wypisana do domu.
Pomoc psychologa
Na Węgrzech pozostanie polska psycholożka, która we wtorek rano towarzyszyła członkowi rodziny jednej z ofiary wypadku w podróży na Węgry, by zidentyfikować ciało swojego bliskiego.
- Wsparcie psychologiczne jest potrzebne zarówno osobom poszkodowanym przebywającym w szpitalach, jak i rodzinom, które są obecnie na miejscu - podkreśla Teresa Kubas-Hul.
Jeszcze dziś na Węgry wyjedzie kolejny samochód, dzięki któremu psycholożka będzie mogła przemieszczać się pomiędzy miejscowościami, gdzie w szpitalach przebywają poszkodowani pielgrzymi. Łącznie w węgierskich szpitalach jest jeszcze 18 osób.
- Jeżeli okaże się, że potrzebne będzie większe wsparcie psychologiczne, wyślemy na miejsce kolejnych specjalistów - zapowiada wojewoda.
Materiał reklamowy • Chcesz tu być? Dodaj firmę
We wtorek poinformowała także, że bagaże pokrzywdzonych, przywiezionych w poniedziałek tym samym rządowym samolotem, zabezpieczyła policja, a samorządowcom przekazano, z kim rodziny mają się kontaktować po odbiór rzeczy.
- Cały czas pozostajemy w kontakcie ze służbami konsularnymi. Oczekujemy na wystawienie aktów zgonu - dodała Teresa Kubas-Hul.
Z kolei termin transportu ciał do Polski nie jest jeszcze znany. Na pewno nie stanie się to przed piątkiem. Na ten dzień węgierskie służby planuje bowiem sekcje zwłok.
Kierowca zasnął
Także we wtorek zapadły decyzje dotyczące kierowcy, który prowadził autokar w chwili wypadku. Sąd w Miszkolcu aresztował go na 30 dni. 62-letni Robert M., jak podają węgierskie media, jest w stanie szoku. Adwokat kierowcy zamierza zaskarżyć decyzję o jego aresztowaniu.
Prokuratura Okręgowa komitatu Borsod-Abaúj-Zemplén potwierdziła, że przyczyną tragedii mogło być zaśnięcie kierowcy. "Kierowca nie znajdował się w stanie umożliwiającym bezpieczne prowadzenie pojazdu – ze zmęczenia zasnął za kierownicą" - podała prokuratura.
Autokar, jadący autostradą M3 z Budapesztu w kierunku Miszkolca, zjechał z jezdni na prawo przez pas awaryjny, a następnie przewrócił się na bok na przydrożnej skarpie. W katastrofie zginęło 12 osób, 47 zostało rannych, z czego 10 jest w poważnym stanie.
Robertowi M. za nieumyślne spowodowanie katastrofy w ruchu lądowym ze skutkiem śmiertelnym grozi do 8 lat więzienia. Wiadomo, że już wcześniej jeździł do Medjugorie, skąd wracali do Polski wracali pielgrzymi, głównie z Podkarpacia.
Do katastrofy autokaru doszło z soboty na niedzielę, ok. godz. 1:00 w nocy. W chwili wypadku, większość pielgrzymów spała. Autokarem jechali głównie mieszkańcy Podkarpacia, dwie były z Małopolski. Pielgrzymkę zorganizowało biuro z Rymanowa-Zdroju.
Kierowca pracował dla firmy przewozowej "Michael" spod Jasła. Jej właściciel twierdzi, że zarówno Robert M., jak i drugi rezerwowy kierowca, który był na pokładzie, mają duże doświadczenie.
Komentarze
Zaloguj się
Utwórz konto