Kierowca autokaru w areszcie. Polska chce przejąć śledztwo

20:34

Posłuchaj artykułu

Fot. Węgierska policja

Kierowca polskiego autokaru z tragicznego wypadku na węgierskiej autostradzie M3, siedzi w areszcie. Śledztwo chce w całości przejąć prokuratura w Krośnie.

Informację o zatrzymaniu kierowcy i przedstawieniu mu zarzutu przekazał prokurator z Miszkolca prokuratorowi Prokuratury Okręgowej w Krośnie, który nadzoruje polskie śledztwo w tej sprawie.

Węgierskie przepisy przewidują za taki czyn od 2 do 8 lat więzienia. Decyzją Sądu Rejonowego w Miszkolcu kierowca, 62-letni Robert M., we wtorek został aresztowany na miesiąc. Areszt ma obowiązywać do 18 września 2026 roku.

Węgierska prokuratura ustaliła dotychczas, że kierowca autokaru tuż przed wypadkiem zasnął. On sam, gdy we wtorek był doprowadzany do sądu, nie chciał odpowiadać na pytania dziennikarzy. Jego adwokat powiedział tylko, że decyzję o areszcie zaskarży.

Polska prokuratura chce przejąć sprawę od Węgier. Do ministra sprawiedliwości-prokuratora generalnego skierowany zostanie wniosek o przejęcie ścigania. Jak podkreślają śledczy, jest to uzasadnione przede wszystkim tym, że zarówno podejrzany, jak i osoby pokrzywdzone są obywatelami Polski.

W polskim śledztwie rozpoczęły się już przesłuchania pierwszych pasażerów autokaru. Zaplanowano kolejne, w tym przesłuchania organizatorów wycieczki.

Kierowca spał 1,5 godziny

57 pielgrzymów, głównie z Podkarpacia, w sobotni wieczór wracało z sanktuarium w Medjugorie w Bośni i Hercegowinie do Polski. Już była niedziela, ok. godz. 1:00 w nocy, gdy autokar nagle zjechał z autostrady M3, wpadł do rowu i się przewrócił.

Katastrofy nie przeżyło 12 osób, 47 zostało rannych. Pierwsi pokrzywdzeni (21 osób)już w poniedziałek wieczorem wrócili do Polski, w środę transortowano kolejnych 12.

Jedną z osób, które wróciły już do Polski, jest Grzegorz Wojtoń, drugi kierowca autokaru i jednocześnie organizator pielgrzymki. W rozmowie z TVP Rzeszów powiedział, że w chwili wypadku spał w specjalnie wentylowanej kabinie.

Wojtoń stwierdził, że Robert M., który prowadził autokar w momencie katastrofy, jest bardzo doświadczonym kierowcą.

"Nic nie wskazywało, żeby był zmęczony. Gdy ja jechałem wcześniej, on odpoczywał. Drzemnął sobie z 1,5 godziny. Przyszedł, powiedział, że jest całkiem wypoczęty, zrelaksowany. Nie było żadnej atmosfery nerwowości" - powiedział Grzegorz Wojtoń.

Komentarze

Zaloguj się

Utwórz konto